niedziela, 2 lutego 2020

Lubię wracać tam, gdzie byłem już

Powroty, ach, powroty!

Prawie osiem lat temu zakończyłam moją państwową edukację muzyczną,
otrzymując świadectwo z wyróżnieniem
po sześciu latach nauki gry na fortepianie
(oraz oczywiście całej gamie przedmiotów ogólnomuzycznych).
Dwa lata nie spojrzałam na swój instrument
i wtedy na pewno nie spodziewałam się,
że połączę moją przyszłość z muzyką,

Teraz na nowo siadam do gam, pasaży i etiud,
przygotowując rękę na bardziej szalone dzieła
i nie pamiętam kiedy ostatnio byłam tak szczęśliwa!
Robię to, co kocham, chociaż po takiej przerwie to ciężka praca,
ale tak wiele daje satysfakcji.
Co więcej, nie siedzę przy tym pianinie tak po prostu sama-
towarzyszy mi ukochana pani, która przeprowadziła mnie
przez cały pierwszy stopień PSM.
Czas jakby się cofnął,
tylko ja jestem zupełnie inna.
Jestem świadoma swoich decyzji i nie trzeba mnie przymuszać,
czerpię z tego radość i wiem, czego chcę.
Powiedziałam A, teraz trzeba iść za ciosem i tak aż do końca alfabetu.
Życzcie mi powodzenia!

Muzyczna

sobota, 1 lutego 2020

Płyta CD kontra Spotify

Hej!
Dzisiaj będzie post nieco refleksyjny- siedem powodów,
dla których stawiam płyty ponad aplikacją Spotify.
Tak, dziwne, bo przecież ten odtwarzacz prawie nie ma wad-
można słuchać wszędzie, wszystkiego i jakby to przeliczyć,
to w zasadzie kosztuje grosze.
A jednak...

Po pierwsze i krótkie, płyta zadowala wszystkie zmysły.
Można jej dotknąć, cieszy oko na półce piękną okładką
i to nieważne, że zbiera kurz, bo...

Po drugie- niesie wspomnienia.
Moja kolekcja nie jest jakaś zabójczo duża, liczy około 40 albumów,
ale dzięki temu nie ma tam przypadkowych pozycji.
Pamiętam przy jakiej okazji dostałam lub kupiłam sama każdą płytę.
Każda wiąże się z jakimś konkretnym okresem i fazą na konkretne gatunki.
Chociaż niektóre wyszły już z mody, nie wyszły z moich upodobań,
bo zwyczajnie są dla mnie ważne.

Po trzecie, płyty są dla mnie piękną pamiątką,
bo jestem tą szczęściarą, której udało się zebrać
troszkę autografów, które pozostaną tam na zawsze.

Po czwarte, słucham świadomie.
Dzięki płytom muzyka nie jest dla mnie tylko 
wypełniaczem pustych chwil w ciągu dnia ani zagłuszaczem ciszy,
nie jest też przerywnikiem, tylko celem samym w sobie.
Na telefonie łatwo jest kliknąć stop, bo akurat ktoś podszedł do mnie na przystanku.
W domu staram się tego nie robić i nie zaburzać całej tej historii,
którą akurat wokalista mi opowiada.
Takie używanie muzyki jak zapychacza trochę ujmuje jej wartości,
a przecież warto wyciągnąć z niej coś więcej.

Po piąte, to tworzy klimat w domu.
Najlepiej wprawdzie tworzyłby go gramofon,
ale takich udogodnień niestety nie posiadam...jeszcze 😉
Miło jest zaplanować czas, zapalając świeczki, otwierając odtwarzacz
i uzupełniając aktualny nastrój wkładając odpowiedni krążek.

Po szóste, leci w kółko- i to dobrze.
Mam takie płyty, które (datą wydania) są starsze ode mnie,
a mimo to mogłabym słuchać ich bez przerwy i nie zastąpi ich żadna
najnowsza, choćby najlepsza i najbardziej różnorodna playlista.
Przyjeżdżając w wakacje do Międzybrodzia, nie wyobrażam sobie
nie usłyszeć dźwięków z zielonego opakowania Starego Dobrego Małżeństwa.
To nic, że już trochę się tnie, że znam wszystko na pamięć,
bo to muzyka, która bezpośrednio łączy się z moim ukochanym miejscem.

Po siódme, lubię taką inność.
Podoba mi się to, że nie wszystko muszę mieć w telefonie,
no bo powiedzmy sobie szczerze, czego w dzisiejszych czasach
tam nie przechowujemy? 

Czy te niesamowite zalety płyt oznaczają, że sprzeciwiam się portalom z muzyką?
Zupełnie nie!
Nie wyobrażam sobie odtwarzać muzyki z płyt na imprezie😆
To byłoby zbyt skomplikowane i zbyt zajmujące czas.
Wygodnie jest zrobić różnorodną składankę z hitami dla każdego
i niepodważalna prawda- warto.
To jest przecież dla ludzi.
Chciałabym tylko zwrócić uwagę na to,
że muzykę, która jest samym pięknem i wywołuje emocje, warto celebrować.
Strasznie dużo można zgubić jeśli wykorzystuje się ją jako tło w opowieści.
Ona zdecydowanie zasługuje na ważniejszą rolę.

Pozdrawiam,
Muzyczna


P.S. A żeby nie było, że tak tylko gderam, wkrótce zapoznam Was chociaż częściowo z moim płytowym pudełeczkiem. See you soon!