czwartek, 4 października 2018

Wspomnień czar

Witajcie w nowym roku szkolnym!
(Dla mnie zaczął się w tym tygodniu) 𝩀

Po pierwsze, strasznie przepraszam, że ni odezwałam się po nagraniach,
tyle się działo, że pisanie całkiem uciekło mi z głowy.
Ale teraz przynajmniej mam już wszystko przesłuchane,
więc mogę zrecenzjonować własną płytę, choć premiery jeszcze nie miała.

Na razie w skrócie:
ogólnie jestem naprawdę zadowolona z dzieciaczków,
słysząc jedną z moich piosenek po prostu siadłam i się popłakałam.
To było niezwykłe i przejmujące, tak samo jak jedna z solówek.
Oczywiście niedociągnięcia są, cajon nieco za głośny, pozjadane końcówki...
ale jak na amatorskie nagranie z zespołem dziecięcym- jest nieźle.
Poza tym, to DOPIERO pierwsza płyta... ;)

Teledysk się składa, ma być do końca października
i będzie promował płytę, której sprzedaż rozpocznie się 
zaraz po wspomnieniu św. Cecylii, czyli pod koniec listopada.
Planujemy też mały koncercik z tej okazji, już nie mogę się doczekać!

A co u mnie? Wakacje spędziłam wprost perfekcyjnie,
a jednym z najlepszych przeżyć było 10 muzycznych dni w Brennej,
czyli KAMuzO- warsztaty połączone z rekolekcjami.
Czas wypełniony od świtu po zmierzch nowymi doświadczeniami,
czas nauki, rozwoju i wielu ważnych rozmów.
Po raz drugi w życiu miałam okazję być też w profesjonalnym studio,
gdzie nagrywaliśmy jeden z czterogłosowych utworów (W SŁUCHAWKACH *.* )

Taka nutka na zimne poranki ;*

Pozdrawiam ciepło i obiecuję pojawić się wkrótce,
Muzyczna

wtorek, 22 maja 2018

Ciepło, cieplej, gorąco!

Hop hoop!

Zbliża się koniec maja, hmm... dla maturzystów wakacje tuż-tuż,
ja jednak nie czuję, żebym w najbliższym czasie miała odpocząć :D
Próba za próbą, a od 27 maja co chwilę gdzieś coś wyśpiewujemy.

Jesteśmy za pierwszym nagraniem.
Hmmm... było ciężko, ale przecież practice makes perfect ;)
Głęboko wierzę, że będzie lepiej.
Jestem zachwycona naszymi wersjami instrumentalnymi.
W niedzielę miałyśmy próbę z fletem, skrzypcami oraz cajón
i mówię wam- to brzmi GENIALNIE!
Teraz wystarczy dorzucić dobry wokal i zostaniemy gwiazdami :p

A tak serio to na Bożą chwałę, staram się to sobie powtarzać,
żeby nie wpaść w wir pychy i wyższości,
no i może żebym tak nie spinała, tylko od czasu do czasu wrzuciła na luz.

Muzyczne szaleństwo trwa,
nagrywamy 2 czerwca, z pewnością odezwę się zaraz potem,
mam nadzieję, że usatysfakcjonowana.


Muzyczna ;*

piątek, 18 maja 2018

Blisko, coraz bliżej...

Pozdrawiam Was w pomaturalnym nastroju!
W zasadzie jeszcze w trakcie,
ale po pierwszym stresie :)

A teraz wraz z moim niezawodnym teamem szykuję się do nagrywania.
Mamy trochę problemów czasowych,
bo siedem dni w tygodniu, to jakby troszkę za mało,
ale pracujemy dzielnie, ile się da.

Instrumenty w gotowości, aranżacje stworzone,
nawet nie spodziewałyśmy się, że tak sprawnie nam to pójdzie.
W dwie i pół godziny napisałyśmy opracowania do ośmiu na dziewięć piosenek.
Tosia stwierdziła, że "brzmi prawie profesjonalnie".
Dziewiątą piosenkę Martyna z Madzią skończyły w szkole!
Ach, jak doskonale jest współpracować z takimi ludźmi :D

Zamówienie na projekt koszulek złożone, rysunki na okładki też powoli gromadzę,
generalnie, blisko, coraz bliżej...
Już się nie mogę doczekać, mogłabym w kółko mówić tylko o tym,
strasznie chciałabym, żeby wszystko poszło po naszej myśli.

Trzymajcie kciuki!

Muzyczna

wtorek, 20 marca 2018

Z motyką na słońce, czyli sezonowa reaktywacja

Witajcie, wróciłam!

Dawno mnie tu nie było, ale nie mogło zabraknąć wpisu o minionej niedzieli.
Jak to przed Wielkanocą, czas ogarniać oprawę Triduum Paschalnego.

Szykowałyśmy się z mamą trochę opracowując repertuar na ten rok.
Z jednej strony nie mogło zabraknąć klasyków,
ale mimo to zdecydowałyśmy się po 18 latach pozbyć "Barki" z Wielkiego Czwartku.

Ja nie ukrywam, że z roku na rok coraz bardziej rozkochuję się 
w liturgicznych czterogłosach
i chętnie zastępuję nimi gitarowe szaleństwa.
Dlatego dyskretnie, będąc córką Szefowej, 
mogę sobie pozwolić na wpychanie ich więcej i więcej 😂 

W tym roku zaszalałyśmy i rzuciłyśmy wyzwanie- także sobie:

-Zgromadzeni na modlitwie- tu kopnęliśmy trochę tempo i dorzuciliśmy gitarę



Chodziłam bez przerwy i nuciłam sobie wszystkie głosy, 
bo poprowadzenie ich miało należeć do mnie...
Na szczęście wybawiła mnie Jola- nasza skrzypaczka,
która niespodziewanie jednak się zjawiła.
Moja nauka nie poszła jednak na marne, wzięłam w obroty panów basów
i dzięki temu połączyliśmy wszystko jeszcze szybciej.

Jak już wychodziło całkiem całkiem, Jola zarządziła, że stajemy w kole.
(W tym miejscu chciałabym dodać, że w tym roku OBRODZILIŚMY.
Zrobiło się bardzo rodzinnie.
I chociaż wszyscy dobrze wiemy, że nie ilość, ale jakość, 
to byłam zachwycona otwierając drzwi mojego domu kolejnym osobom
i donosząc krzeseł, których w końcu brakło :D )
I w takim oto kole do siebie zaśpiewaliśmy.
I... zatkało nas z mamą. Stanęły nam łzy w oczach.
Bo nie oczekiwałyśmy tego po jednej próbie.
W głowie gdzieś miałam myśl, że porywam się z motyką na słońce.
I wiecie co? Chyba po prostu dotarliśmy na to słońce.
Nie zabrzmiało jak amatorski zbiór ludzi, zabrzmiało niesamowicie.

Pozostaje tylko pamiętać, że oprócz własnej satysfakcji liczy się coś więcej,
a właściwie to Ktoś.

Dziękuję Ci Boże za nasze talenty!

Muzyczna