Witajcie, wróciłam!
Dawno mnie tu nie było, ale nie mogło zabraknąć wpisu o minionej niedzieli.
Jak to przed Wielkanocą, czas ogarniać oprawę Triduum Paschalnego.
Szykowałyśmy się z mamą trochę opracowując repertuar na ten rok.
Z jednej strony nie mogło zabraknąć klasyków,
ale mimo to zdecydowałyśmy się po 18 latach pozbyć "Barki" z Wielkiego Czwartku.
ale mimo to zdecydowałyśmy się po 18 latach pozbyć "Barki" z Wielkiego Czwartku.
Ja nie ukrywam, że z roku na rok coraz bardziej rozkochuję się
w liturgicznych czterogłosach
i chętnie zastępuję nimi gitarowe szaleństwa.
Dlatego dyskretnie, będąc córką Szefowej,
mogę sobie pozwolić na wpychanie ich więcej i więcej 😂
W tym roku zaszalałyśmy i rzuciłyśmy wyzwanie- także sobie:
-Zgromadzeni na modlitwie- tu kopnęliśmy trochę tempo i dorzuciliśmy gitarę
-Skosztujcie i zobaczcie (P.Bębenek)
Chodziłam bez przerwy i nuciłam sobie wszystkie głosy,
bo poprowadzenie ich miało należeć do mnie...
Na szczęście wybawiła mnie Jola- nasza skrzypaczka,
która niespodziewanie jednak się zjawiła.
Moja nauka nie poszła jednak na marne, wzięłam w obroty panów basów
i dzięki temu połączyliśmy wszystko jeszcze szybciej.
Jak już wychodziło całkiem całkiem, Jola zarządziła, że stajemy w kole.
(W tym miejscu chciałabym dodać, że w tym roku OBRODZILIŚMY.
Zrobiło się bardzo rodzinnie.
I chociaż wszyscy dobrze wiemy, że nie ilość, ale jakość,
to byłam zachwycona otwierając drzwi mojego domu kolejnym osobom
i donosząc krzeseł, których w końcu brakło :D )
I w takim oto kole do siebie zaśpiewaliśmy.
I... zatkało nas z mamą. Stanęły nam łzy w oczach.
Bo nie oczekiwałyśmy tego po jednej próbie.
W głowie gdzieś miałam myśl, że porywam się z motyką na słońce.
I wiecie co? Chyba po prostu dotarliśmy na to słońce.
Nie zabrzmiało jak amatorski zbiór ludzi, zabrzmiało niesamowicie.
Pozostaje tylko pamiętać, że oprócz własnej satysfakcji liczy się coś więcej,
a właściwie to Ktoś.
Dziękuję Ci Boże za nasze talenty!
Muzyczna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz