wtorek, 20 marca 2018

Z motyką na słońce, czyli sezonowa reaktywacja

Witajcie, wróciłam!

Dawno mnie tu nie było, ale nie mogło zabraknąć wpisu o minionej niedzieli.
Jak to przed Wielkanocą, czas ogarniać oprawę Triduum Paschalnego.

Szykowałyśmy się z mamą trochę opracowując repertuar na ten rok.
Z jednej strony nie mogło zabraknąć klasyków,
ale mimo to zdecydowałyśmy się po 18 latach pozbyć "Barki" z Wielkiego Czwartku.

Ja nie ukrywam, że z roku na rok coraz bardziej rozkochuję się 
w liturgicznych czterogłosach
i chętnie zastępuję nimi gitarowe szaleństwa.
Dlatego dyskretnie, będąc córką Szefowej, 
mogę sobie pozwolić na wpychanie ich więcej i więcej 😂 

W tym roku zaszalałyśmy i rzuciłyśmy wyzwanie- także sobie:

-Zgromadzeni na modlitwie- tu kopnęliśmy trochę tempo i dorzuciliśmy gitarę



Chodziłam bez przerwy i nuciłam sobie wszystkie głosy, 
bo poprowadzenie ich miało należeć do mnie...
Na szczęście wybawiła mnie Jola- nasza skrzypaczka,
która niespodziewanie jednak się zjawiła.
Moja nauka nie poszła jednak na marne, wzięłam w obroty panów basów
i dzięki temu połączyliśmy wszystko jeszcze szybciej.

Jak już wychodziło całkiem całkiem, Jola zarządziła, że stajemy w kole.
(W tym miejscu chciałabym dodać, że w tym roku OBRODZILIŚMY.
Zrobiło się bardzo rodzinnie.
I chociaż wszyscy dobrze wiemy, że nie ilość, ale jakość, 
to byłam zachwycona otwierając drzwi mojego domu kolejnym osobom
i donosząc krzeseł, których w końcu brakło :D )
I w takim oto kole do siebie zaśpiewaliśmy.
I... zatkało nas z mamą. Stanęły nam łzy w oczach.
Bo nie oczekiwałyśmy tego po jednej próbie.
W głowie gdzieś miałam myśl, że porywam się z motyką na słońce.
I wiecie co? Chyba po prostu dotarliśmy na to słońce.
Nie zabrzmiało jak amatorski zbiór ludzi, zabrzmiało niesamowicie.

Pozostaje tylko pamiętać, że oprócz własnej satysfakcji liczy się coś więcej,
a właściwie to Ktoś.

Dziękuję Ci Boże za nasze talenty!

Muzyczna


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz